mąż zostawił mnie w ciąży
Czy wychodząc za mąż, /żeniąc się, bylo to z szaleńczej miłości czy z jakichś innych powodów ( np. przyzwyczajenie, ciąża, brak innych \perspektyw\) I drugie pytanie: czy żeniąc
Pisaliśmy również o: Mąż zostawił mnie w ciąży i zniknął. Wrócił dopiero po 10 latach i powiedział co następuje, po czym przez długi czas nie znalazłam dla siebie miejsca Wrócił dopiero po 10 latach i powiedział co następuje, po czym przez długi czas nie znalazłam dla siebie miejsca
Mąż mnie zostawił dokładnie trzy tygodnie temu. Powiedział, że zmęczyło go już życie w rodzinie i to po prostu nie dla niego. Życie w schemacie :praca-dom-dzieci” nie jest po prostu dla niego. Na moje pytanie o to, jak sobie wcześniej to wyobrażał w ogóle nie odpowiedział.
Mam już dosyć kłamstw i insynuacji, nieprawdziwych rzeczy, które pojawiają się w obrzydliwych portalach plotkarskich. Tak, byłam dzisiaj przesłuchana w komendzie, gdzie mój były mąż zgłosił mnie, że niby wtargnęłam do jego domu i przyczyniłam się do rozwoju choroby jego mamy, czyli mojej byłej teściowej.
Gość. RE: jak udowodnić że kochanka męża jest w ciąży ? wg mnie zgodnie z prawem ona nie może odmówić zeznań. a jeżeli wyjdzie na jaw w sądzie, że ona jest w ciąży i dodatkowo udowodnisz że w tym czasie oni już razem byli .. to wydaje mi się że sąd uzna, że to jego dziecko. a jak sąd stwierdzi jego winę to pamiętaj
Der Mann Meiner Freundin Flirtet Mit Mir. - Mówi się, że ciąża to stan błogosławiony. Dla mnie był to najgorszy okres w życiu. Mimo że miałam wsparcie rodziny, a wszystkie koleżanki odwiedziły mnie w szpitalu. Brakowała mi jednej osoby, ale on się nawet nie odezwał - opowiada Beata. Zobacz film: "Dziecko macha do rodziców na USG" Social media pękają w szwach od idealnych zdjęć. Fit mamy, bobasy robiące słodkie minki i baby shower niemal tak samo huczne jak to, które miała Megan Markle. Można przez to odnieść wrażenie, że ciąża to czas błogiej jedności mamy, dziecka i świata. Byłoby wspaniale. Niestety, w prawdziwym życiu nie można wyszczuplić opuchniętych kostek, podkręcić błękitu oczu dziecka ani dodać filtra, który zwykłe mieszkanie zmieni w klimatyczny apartament. Zwłaszcza gdy zamiast na pilates, biegasz całkiem sama na usg, a na porodówkę zawozi cię ktoś inny niż partner. Bo ten, w międzyczasie, zdążył się zmyć. - Nieraz zastanawiam się jaki on był naprawdę - opowiada Alina, którą również partner zostawił podczas ciąży. Byliśmy ze sobą 3 lata, planowaliśmy ślub. Dziecko miało być dopełnieniem, dlatego w pewnym momencie przestaliśmy się zabezpieczać, bo byliśmy siebie "pewni". Na początku się cieszył, wszystko ze mną planował, ale sama ciąża okazała się trudnym okresem, a ja nie wyglądałam jak modelka z malutkim brzuchem. Bolały mnie plecy, byłam apatyczna. Nie otrzymałam troski i wsparcia. Miałam wrażenie, że się mną brzydzi. Nie chciał mnie dotykać, unikał kontaktu i więcej pracował - dodaje Alina. U Beaty sytuacja wyglądała podobnie. - Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy Marcin dowiedział się o ciąży. Poznaliśmy się na targach, pracowaliśmy w konkurencyjnych firmach. Byłam wtedy zaręczona, on też był w związku, ale tak się zakochałam, że zerwałam zaręczyny, wyprowadziłam się z domu i wynajęliśmy razem mieszkanie. Przeniosłam się nawet do jego firmy - opowiada. - Gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, byłam przerażona, ale później oswoiłam się z tą myślą. On w ogóle nie chciał rozmawiać. Nie chodził ze mną do lekarza, a kiedy wysłałam mu zdjęcie z USG, nawet nie odpisał. Wyjechał do Gruzji i przestał dzwonić. Gdy wrócił, co noc imprezował poza domem - wspomina Beata. Na informację o ciąży każdy może zareagować inaczej. Nie warto generalizować i mówić, że dzisiejsi mężczyźni są nieodpowiedzialni i nie nadają się na ojców. Nie każdy mężczyzna chce mieć dziecko i ma do tego prawo. Ale odpowiedzialny człowiek, podejmujący taką decyzję komunikuje to drugiej stronie i dba o bezpieczny seks. Przynajmniej tak chyba powinno być, bo końcówka ciąży to nie jest dobry moment na zmianę zdania. - W idealnym świecie najlepiej dla dziecka byłoby, gdyby miało dwoje rodziców, którzy są szczęśliwym małżeństwem. W prawdziwym życiu może lepiej, żeby dziecko miało jednego rodzica niż np. nieobecnego czy przemocowego. Pamiętajmy też, że dobrym męskim wzorcem wcale nie musi być ojciec biologiczny. Nie zmienia to jednak faktu, że porzucanie kobiety w ciąży jest moralnie naganne, a mężczyzna jest tak samo odpowiedzialny za dziecko jak kobieta - mówi psycholog, Monika Dreger. Alinie w pamięci utkwiła szczególnie jedna sytuacja. - Zbliżał się Sylwester, ja nie czułam się najlepiej i chciałam, żebyśmy Nowy Rok przywitali razem w domu. Bartek się zgodził, ale dzień przed powiedział, że szef zaprosił go na imprezę i nie może odmówić. Było mi strasznie przykro, ale co miałam zrobić? Zaprosiłam do siebie przyjaciółki, w tym siostrę Bartka. Dziewczyny postanowiły wyciągnąć mnie na kolację, żebym nie siedziała w domu. Kiedy jechałyśmy główną aleją, zobaczyłyśmy Bartka… Nie był na żadnej imprezie u szefa. Stał pod klubem i obejmował jakąś kobietę. Zatrzymałyśmy się kawałek dalej, żeby zobaczyć, co się stanie. Całowali się i obściskiwali, a mi pękało serce. Nagrałyśmy to i wróciłyśmy do domu. Całą noc płakałam. Kiedy rano wrócił Alina pokazała mu film. Powiedział chłodno, że z tą kobietą nic go nie łączy, po prostu "ma swoje potrzeby, a ta cała ciąża to pomyłka". - Dziś wiem, że to on był pomyłką. Oddałam mu pierścionek. Byłam w siódmym miesiącu ciąży. Dla rodziny to był szok. Jego rodzice mi pomagali, odwiedzali w szpitalu. On zapytał tylko, czy potrzebuję pieniędzy. Nie wierzyłam już w obietnice, więc wywalczyłam oficjalne alimenty dla Zosi. On teraz pracuje w innym mieście, rzadko się widują- mówi Alina. Beata pamięta inny moment. - Kiedy byłam w ósmym miesiącu ciąży, w prezencie od firmy dostaliśmy wózek. Rano jechałam na uczelnię, Marcin znowu nie wrócił z imprezy. Coś mnie tknęło, żeby pojechać pod dom jego byłej dziewczyny. Oczywiście stał tam jego samochód z naszym wózkiem w bagażniku. Wysłałam mu zdjęcie, odpisał mi, żebym dała mu spokój, bo on już nie wróci. Mój świat się zawalił. On nawet się nie odezwał. Szef zorganizował specjalne pępkowe w firmie, przyszli wszyscy oprócz Marcina, który powiedział, że go to nie obchodzi. Ponieważ moje zarobki są zależne od prowizji, wróciłam do pracy (zdalnej) drugi tydzień po porodzie. Kiedy mój Wojtek miał dwa miesiące, pakowałam go do samochodu i jeździłam z nim do firmy. Marcin ani razu nie podszedł do wózka zobaczyć swojego syna. Samotne macierzyństwo to coś strasznego, zwłaszcza jak ojciec nie chce swojego dziecka. Było mi bardzo ciężko, ale dzisiaj cieszę się, że nie ma go w moim życiu. Kupiłam nowe mieszkanie, a Wojtek już nie pyta o tatę. Jeśli mogłabym coś przekazać innym dziewczynom: mądrze wybierajcie partnerów. W sytuacjach takich jak te, nierzadko pojawiają się głosy, że gdyby byli po ślubie, nic takiego by się nie stało. Zdaniem Moniki Dreger, sam fakt ślubu nie chroni przed problemami w związku, a założenie obrączki nie sprawia, że mężczyzna staje się dobrym mężem i ojcem. Często kobiety nie zdają sobie sprawy, że fizycznie mają męża, ale mentalnie zostały porzucone. Są to związki, w których jego ciągle nie ma, bo ucieka w pracę lub towarzystwo kolegów. Pozostaje pytanie - czy związek z biologicznym ojcem dziecka przez sam ten fakt jest wartością czy lepiej pogodzić się z odejściem mężczyzny i pozwolić sobie na udany związek w przyszłości? Niezależnie od tego, czy mężczyzna pozostanie w związku czy nie, ojcem jest od chwili, gdy spłodził dziecko. I powinien wziąć za to odpowiedzialność. Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez polecamy
17/09/2017Na etapie poprzedzającym wszczęcie postępowania rozwodowego, wielu małżonków zastanawia się nie tylko nad „opłacalnością” dochodzenia winy w rozwodzie, ale i możliwością uzyskania orzeczenia o tej winie. Spora część Klientów zgłaszających się do Kancelarii adwokackiej, występuje więc z pytaniem: „czy mam szansę na orzeczenie o winie współmałżonka?”. Fakt, że sprawa nie jest oczywista, postaram się przedstawić na dzisiejszym przykładzie, zaczerpniętym z prawdziwego stanu postępowania sądowego, jakie zakończyło się wydaniem prawomocnego wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach w sprawie o sygn. akt: I ACa 35/10 z dnia Wyrok ten, dostępny jest w zbiorze orzeczeń opublikowanych na stronie katowickiego Sądu Apelacyjnego pod adresem: Przyjrzyjmy się bliżej okolicznościom sprawy: Strony zawarły związek małżeński w sierpniu 2002 r., ze związku tego narodził się ich wspólny, małoletni syn; Po ślubie małżonkowie zamieszkali w domu rodziców pozwanej; Mieszkając u teściów powód nie czuł się swobodnie, ponieważ rodzice żony ingerowali w pożycie stron, krytykując wszelkie działania i zachowania zięcia, w tym także zamiar zakupu samodzielnego mieszkania. Pozwana także przestała akceptować rodzinę męża i wycofywała się z kontaktów z nią; Powód coraz silniej odczuwał nadmierną kontrolę ze strony żony polegającą między innymi na: rozliczaniu wydawanych przez niego pieniędzy, sprawdzaniu stanu licznika kilometrów w samochodzie; Będąca w ciąży uznanej za zagrożoną, pozwana odmówiła uczestniczenia w uroczystości komunijnej w rodzinie powoda; Powód wyprowadził się i zamieszkał u swych rodziców; za wspólne pieniądze stron nabył mieszkanie licząc, że żona zamieszka wraz z nim; Do czasu porodu strony nie kontaktowały się; Pozwana nie powiadomiła męża o urodzeniu dziecka, uznając że gdyby się nią interesował przyszedłby do szpitala, a nadto nie musiała informować małżonka, w którym szpitalu będzie rodzić ponieważ według niej było to oczywiste; Od czasu gdy powód opuścił żonę to jest od 2002 r. strony spotykały się jedynie przy okazji kontaktów powoda z synem; Od stycznia 2007 r. kiedy to w trakcie jednego ze spotkań doszło do gwałtownej scysji między małżonkami, wszelkie kontakty między stronami ustały; Na etapie postępowania rozwodowego, powód deklarował, iż nie kocha żony i nie widzi możliwości pogodzenia się z nią. Pozwana dla odmiany deklarowała, iż czuje się porzucona i skrzywdzona przez męża, ma do niego żal, lecz jednocześnie wciąż kocha męża i chce kontynuować związek dla dobra dziecka. Mimo to, wyraża zgodę na rozwód z winy powoda. WINA OBOJGA MAŁŻONKÓW? Jak nietrudno się domyślić, Sąd Okręgowy stanął przed ciężką decyzją ustalenia tego, które z małżonków ponosi winę za rozkład pożycia małżeńskiego stron i czy stan przedstawiony wyżej, pozostaje na tyle wyrazisty, aby winę tę, przypisać wyłącznie jednemu z nich, drugiego całkowicie „oczyszczając” z odpowiedzialności za doprowadzenie do rozkładu pożycia. W oparciu o opinię biegłych z miejscowego Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno – Konsultacyjnego, Sąd ustalił, że przyczyną rozkładu, pozostawał zwyczajny brak komunikacji małżeńskiej. Małżonkowie w trudnych emocjonalnie chwilach nie ujawniali się ze swoimi autentycznymi potrzebami i uczuciami, nie potrafili rozmawiać o istotnych problemach własnych jaki i w małżeństwie, co doprowadziło ostatecznie do zerwania ich więzi. W tak ustalonym stanie faktycznym Sąd I instancji uznał, że winę za rozpad więzi małżeńskich ponoszą zarówno pozwana, jak i powód. Na pierwszy rzut oka, pozbawiony czystej analizy prawnej, można by pokusić się o pochopne wnioski, zgodnie z którymi istotnie – każde z małżonków „dołożyło” swą cegiełkę do rozkładu pożycia ich małżeństwa. Powód wyprowadził się z domu i opuścił pozwaną w potrzebie, pozwana wykazywała zażyłą relację z rodzicami, z którymi powód nie potrafił znaleźć nici porozumienia, nie poinformowała także męża o terminie porodu, być może nie starała się wystarczająco, aby utrzymywać poprawnych relacji z jego bliskimi. Powyższy wyrok zaskarżony został jednak przez powoda i pozwaną, a sprawa zawisła przed Sądem wyższej instancji. „SPRAWA NIGDY NIE JEST OCZYWISTA…” Sąd odwoławczy zakwestionował zasadność przypisania winy obojgu małżonkom. Winę tę, przypisał wyłączni powodowi. Sąd Apelacyjny przyjął, iż: „orzekając w przedmiocie winy sąd winien ustalić czy występuje sprzeczność zachowania się albo postępowania małżonka z normami prawnymi lub zasadami współżycia, określającymi obowiązki małżonków, a sprzeczności tej towarzyszy umyślność lub niedbalstwo tegoż małżonka. Nadto między takim zachowaniem się lub postępowaniem małżonka, a powstałym rozkładem pożycia małżeńskiego musi istnieć związek przyczynowy. A zatem nie każde naruszenie obowiązków małżeńskich stanowić będzie o winie danego małżonka lecz tylko te, które miało wpływ na spowodowanie (bądź utrwalenie) rozkładu pożycia małżeńskiego”. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, przyjęcie wniosku o tym, iż to ogólny „brak porozumienia” małżonków przyczynił się do rozkładu ich pożycia, pozostaje nie tylko niewystarczające, ale w istocie nie wyjaśnia przyczyn rozkładu pożycia małżeńskiego stron. Sąd Apelacyjny przyjął, iż to powód ponosi wyłączną winę w doprowadzeniu do trwałego, zupełnego rozkładu pożycia. Tym samym nie ma podstaw, aby pozwanej przypisać współwinę w spowodowaniu owego rozkładu. Jak przyczynę przypisania mu winy za rozkład pożycia, Sąd Apelacyjny przyjął w szczególności opuszczenie ciężarnej małżonki przez powoda. W uzasadnieniu swojego wyroku Sąd przyjmuje: „To powód wyprowadził się z domu rodziców żony, w którym małżonkowie wspólnie zamieszkiwali. W chwili gdy powód opuszczał pozwaną była ona w szóstym miesiącu ciąży, która to ciąża była ciążą zagrożoną. Bezpośrednią przyczyną zachowania powoda był brak porozumienia małżonków co do ich uczestnictwa w uroczystości komunijnej siostrzenicy powoda. Po opuszczeniu żony, powód aż do urodzenia się dziecka (o którym to fakcie dowiedział się od znajomego) nie kontaktował się z pozwaną i nie interesował się jej stanem. W międzyczasie natomiast za zaoszczędzone przez strony środki pieniężne powód nabył mieszkanie, do którego – po przeprowadzonym remoncie – się wprowadził. Od tej pory powód zamieszkuje w tym lokalu, a pozwana z dzieckiem pozostała w domu swoich rodziców. Powód nigdy nie przekazał żonie kluczy do tego mieszkania.” Opisane zachowanie Sąd Apelacyjny sklasyfikował, jako naruszenie obowiązku wzajemnego wsparcia i pomocy: „Opisane fakty świadczą zaś o tym, że to powód naruszył obowiązek wspólnego pożycia małżonków i wzajemnej pomocy (art. 23 opuszczając będącą w zaawansowanej ciąży żonę. Następnie powód odmówił jej wsparcia, nie kontaktując się z żoną aż do czasu, gdy powziął wiadomość o urodzeniu się syna i zachowując się – co najmniej – nielojalnie, przeznaczając wspólne finanse na zakup mieszkania, w którym sam zamieszkał”. Zaznaczyć należy oczywiście, iż nie każdy stan faktyczny, w którym małżonek opuści swą ciężarną partnerkę, skutkował będzie automatycznym orzeczeniem jego winy. Pamiętać należy, iż wszystko zależy od wnikliwej analizy indywidualnych okoliczności danego przypadku. Nietrudno wyobrazić sobie dla przykładu sytuację, w której ciąża będzie efektem zdrady małżonki – wówczas z dużym stopniem prawdopodobieństwa, za słuszne należałoby uznać roszczenie o orzeczenie rozwodu z wyłącznej winy ciężarnej kobiety. Przypadków stanowiących tu kontrprzykład, można by mnożyć. Pozdrawiam, Adwokat Dagmara Jagodzińska
Opiszę po krótce moją sytuację, chociaż prawda jest taka, że krótko tego się nie da zrobić. Na wstępie zaznaczę, że rozstałam się z mężem. Czuje do tego człowieka wyłącznie nienawiść, jednak w tej chwili to wszystko jest jeszcze na tyle świeże, że potrzebuję spojrzenia innych, "obcych" osób na mój problem. Taka psychoterapia...Sytuacja przedstawia się następująco - byłam z moim mężem od 16 roku życia, w tej chwili mam 28 lat. Po 8 latach wzięliśmy ślub. Od 2019 roku staraliśmy się o dziecko, udało się po roku starań, badań i jeżdżenia po lekarzach. O ciąży dowiedziałam się w czerwcu 2020 roku, natomiast relacja między nami zaczęła psuć się dwa miesiące wcześniej, czego ja nie zauważałam. Wszystko zrzucałam na stres związany z przedłużającym się oczekiwaniem na dziecko. Na początku tego kryzysu nie działo się jeszcze nic nadzwyczajnego, zwykłe sprzeczki małżeńskie. Czerwona lampka zapaliła się w mojej głowie gdy mąż nie ucieszył się na wiadomość o ciąży. Był wręcz obrażony, że go obudziłam. Wstał i pojechał do rodziców. Myślałam, że to może szok, nie wiedział jak zareagować... Ciąża okazała się być od początku zagrożona, musiałam przez 5 tygodni leżeć. Nie wychodziłam przez ten czas z mieszkania za wyjątkiem wizyty u lekarza. Mąż nalegał aby nikomu nie mówić o ciąży, bo nie wiadomo jak może się to zakończyć itp. Teraz wiem, że po prostu było mu to na rękę. Stopniowo bardzo się ode mnie oddalał, przestał nosić obrączkę, nie pytał o samopoczucie, nie rozmawiał, nie przytulał. Doszło do momentu, gdy nie chciał mnie dotknąć, pocałować. Po pracy "uciekał" do rodziców, do garażu, do drugiej pracy. Najgorsze były wieczory, kiedy wychodził na kilkugodzinne spacery z psem, ponieważ jak twierdził musiał odreagować stres w pracy. Zaślepiona miłością, ciążą i ogólną sytuacją życiową nie widziałam tego wszystkiego. W czasie tych spacerów dziwnym trafem nie odbierał moich telefonów. Po powrocie do domu oglądał do rana TV w innym pokoju, a gdy już pojawił się w sypialni nie mógł spać całymi nocami. Tak jak mówię, byłam zakochana i zaślepiona wizją macierzyństwa - wszystko zasłaniałam stresem związanym z faktem pojawienia się w niedługiej przyszłości dziecka. Mąż przestał interesować się moimi wizytami u lekarza, nigdy nie był w stanie wziąć urlopu w pracy, do 8 miesiąca ciąży jeździłam sama do lekarza prawie 100km w jedną stronę. Bardzo się zmienił, zaczął popijać alkohol w dużych ilościach. W koszu na śmieci, kotłowni, garażu znajdowałam spore ilości puszek i butelek. Zaczął palić papierosy. Teraz, kiedy to piszę sama dziwię się swojej "głupocie"... Tak bardzo bałam się samotności, że wypierałam to wszystko, myślałam, że jest ok i problem sam się rozwiąże. Pod koniec października powiedział mi, że nic do mnie nie czuje i nie chce ze mną być. Płakałam, błagałam... Po 2 tygodniach walki stwierdził, że muszę się wyprowadzić (mieszkanie było jego rodziców). Po tygodniu stwierdził, że przeprasza, że się zmieni. Omamiona wizją normalności wróciłam. Wtedy też dowiedziałam się, że od kwietnia do listopada pisał z "koleżanką". Spotykał się z nią na spacerach z psem, nawiązała się między nimi więź emocjonalna, stwierdził, że się zauroczył, ale fizycznie mnie nie zdradził. Było ciężko, bardzo ciężko, ale głupia ja postanowiłam wrócić dla dobra dziecka. Przez tydzień było dobrze, a nawet bardzo dobrze. Starał się. Ja jednak wpadłam w trans sprawdzania gdzie jest, z kim jest, co ma w kieszeniach itp. To było dla mnie bardzo upokarzające. Po miesiącu ponownego wspólnego mieszkania nakryłam go jak znowu pisał z tą dziewczyną. Pisał do niej "kotku, kochanie", a mnie znowu nie chciał przytulić. Do porodu został miesiąc. Bałam się, wstydziłam zostać sama z dzieckiem. Przeprosił, wybaczyłam... Bardzo szybko się denerwował, przeklinał w moim kierunku, padały wyzwiska. Dwa tygodnie po porodzie stwierdził, że jednak nie chce ze mną być i żebym wyprowadziła się z synem do moich rodziców. Tak bardzo mnie omamił, że obiecałam mu, że nikt nie dowie się, że kogoś miał/ma. Miałam mówić, że po prostu się nie dogadywaliśmy. Po czterech dniach stwierdził, że jednak pomyśli co dalej więc czekałam. Przyjeżdżał do syna, prawił komplementy. Po miesiącu jednak uznał, że do mnie nic nie czuje i z tą koleżanką też już go nic nie łączy, ale chce być sam. To była sekunda, kiedy przejrzałam na oczy. Dotarło do mnie jak toksycznym, chorym psychicznie jest człowiekiem. Nie chce mieć z nim już nic wspólnego, dla mnie jako człowiek już nie istnieje. Jest ojcem mojego syna, bo tatą nazwać go nie mogę. Nie dość, że w ciąży miał gdzieś mnie to nie interesował się wyprawką, wózkiem, fotelikiem, urządzeniem pokoju dla dziecka... niczym. Na wszystko musiałam naciskać. Zniszczył mi ostatni rok mojego życia, zniszczył mi okres ciąży, który wcale nie był dla mnie "magiczny". Teraz nie pozwolę żeby zniszczył życie mojemu dziecku. Żerował na mojej nieśmiałości, niskim poczuciu własnej wartości, ale koniec. Skończyło się. Marzę teraz o normalności, zapisałam się na terapię. Nie chcę mieć już nic z nim wspólnego jako z człowiekiem, jednak nie chcę łamać prawa i ograniczać mu kontaktów z dzieckiem. O ile oczywiście będzie do nich dążył, bo aktualnie zatrzymał się na pytaniu "jak mały?" oraz jednej próbie zabrania go do siebie w niedzielę na kilka godzin. Nie dorósł do bycia mężem, nie dorósł do bycia ojcem, ale ja nareszcie dorosłam do tego żeby odejść i zacząć życie od nowa. Zrobię wszystko żeby mój syn był szczęśliwy, może kiedyś znajdzie się ktoś kto pokocha mnie i jego? Jest mi bardzo ciężko, ale nareszcie czuję siłę żeby się odciąć od tego chorego związku i nigdy nie pozwolę się już komukolwiek nad sobą znęcać psychicznie. Dlaczego to wszystko piszę? Nie dlatego żeby czytać, że byłam głupia. To wiem. Bardziej potrzebuję wsparcia, może potwierdzenia, że dam radę. Mam wsparcie rodziców, rodzeństwa, ale również teściów, którzy stoją murem po stronie mojej i wnuka. Oczywiście, że się boję, że będę już zawsze sama, ale ten strach nie może spowodować że wrócę do człowieka, który zniszczył mi życie i który zostawił mnie i swojego syna jeszcze zanim się urodził. Teraz już nie mam skrupułów, chcę wyciągnąć od niego wszystko, każdy grosz, który należy się mojemu dziecku. Trzymajcie kciuki żebym miała siłę to wszystko przeżyć. Zbieram się do napisania pozwu rozwodowego, ale muszę zasięgnąć jeszcze porady prawnej. Wiem, że jeszcze mu podziękuję za to, że mnie od siebie uwolnił. Jeżeli ktokolwiek dotrwał do tego momentu, to zwyczajnie dziękuję że poświęciłeś/poświęciłaś swój czas na przeczytanie mojej historii. Napiszcie co sądzicie, czy dobrze postąpiłam... Wam również życzę dużo siły!
Zostawił mnie w ciąży 30 mar 2014 - 23:54:46 Hej dziewczyny. Może jest tu ktoś w podobnej sytuacji. Dzisiaj rozstałam się z facetem. Jestem w 13 tygodniu ciąży, a on zachowuje się jak kretyn. Ma 30 lat, a umysł jakby miał 15. Ciągle pił, robił mi jazdy po alkoholu. Nie mieszkamy razem, więc jeżeli się nie widzieliśmy i był pijany wypisywał do mnie na facebooku. Gdy byłam z nim i popił musiałam słuchać jego żali. Wczoraj specjalnie sprowokował kłótnię, upił się kolejny raz, tak że nie pamięta co robił i o 5 rano dzwonił, że był na imprezie. Zdenerwowałam się, a on ma pretensje, że tak zareagowałam. Nie pamięta co robił czy mówił, więc według niego się nie liczy. Teraz grozi mi,że jak urodzę to zabierze mi dziecko, bo ja nie mam pracy i mieszkam u rodziców. Zostawił mnie w ciąży 01 kwi 2014 - 15:21:00 taaa jasne , jaki sad da dziecko pijakowi ??? to ,ze nie masz pracy i mieszkasz z rodzicami nic nie wnosi. i radzę ci rzuc tego pijaka bo ty i dziecko nie bedziecie mieli zycia. Zostawił mnie w ciąży 09 kwi 2014 - 21:58:25 Hej dobrze Cie rozumiem dokładnie miałam taki sam problem z moim byłym facetem nic tylko picie wódka,piwo nic go nie obchodziło. Również na następny dzień nic nie pamiętał albo tylko udawał miałam już tego dość nie wiedziałam co mam robić miałam nadzieje aż w końcu nadzieja umarła że kiedykolwiek się zmieni. Zostawił mnie w ciąży 10 kwi 2014 - 00:19:33 Ja odeszłam od męża z synem 2,5 i w 14 tyg ciąży z córką. Dałam radę, urodziłam zdrową dziewuchę (na szafce mam zdjęcia nawet ), dasz radę! A facet? Każdy grozi. Mój też mi groził, że zabierze mi syna. Cytując "Mam na ciebie takie haki, że możesz być pewna że będzie mieszkał ze mną..". Nie daj się zastraszyć bo g**no Ci zrobi To nie Afganistan Żeby zabrać matce dziecko musiałaby ćpać, chlać albo się puszczać na potęgę więc spokojnie.. Wiej od patologii i ciesz się rosnącym dzidziusiem w brzuchu Zostawił mnie w ciąży 10 kwi 2014 - 10:40:01 Hej,bardzo ci wspolczuje sytuacji ale teraz ty i dziecko jestescie najwazniejsi,zostaw tego nieodpowiedzialnego faceta,masz rodzicow na pewno ci pomoga,a zaden sad nie da dziecka takiemu nieodpowiedzialnemu czlowiekowi,i badz pewna ze ty sobie ulozysz zycie ,teraz kobieta z dzieckiem to nie jest nic dziwnego dla faceta ktory cie naprawde pokocha .mam juz pewne doswiadczenie zyciowe mam 36 lat drugiego meza i jestem szczesliwa i ty tez trzymaj sie. Zostawił mnie w ciąży 10 kwi 2014 - 10:49:41 bardzo Ci współczuję,ale nie wierze,ze nie wiedziałaś wcześniej jaki on sobie narobiłas biedy Zostawił mnie w ciąży 12 kwi 2014 - 12:07:12 Uciekaj od gnoja. Pomyśl jaki kochający i rozsądny mężczyzna pije co chwile? Żaden. Nie tylko przy ciężarnej kobiecie, żaden dorosły psychicznie człowiek nie upija się co chwila. Są okazje ok, zdarza się sama lubię wypić drinka (no może nie teraz sama jestem w 19tyg ciąży) Ketii nie daj się! Po co Ci pijak, będziesz bała się że wróci pijany i nawet niechcący zrobi krzywdę dziecku. A on straszyć sobie może jak pracuje to nie dostanie dziecka a alimenty do zapłaty. Wiem ciężko mieć wizje samotnych nocy i dni z malutkim dzieckiem mimo że masz rodziców ale lepiej być dobra samotna kochającą matką niż przestraszoną i wiecznie wyczekującą pijaka. Zapewne go kochasz bo byłaś z nim i dał Ci nowe życie ale nie warto. Nigdy Cię inna kobieta nie zrozumie bo każda z nas ma inne uczucia, inną sytuację. Sama nie wyobrażam sobie gdyby mój maż coś takiego zrobił bo jest czułym i dbającym o mnie mężczyzną. Codziennie wita się z córką w brzuszku i zapewnia mi wszystko czego potrzebuje. Daje poczucie bezpieczeństwa, stabilność. Dlaczego to piszę? Bo wiem że każda kobieta zasługuje na takiego mężczyznę. Zazdrościsz mi? i dobrze. To ma Cię zmotywować by odejść od bydlaka!!! Zasługujesz na lepszego i wiesz o tym a dowodem na to jest to że tu napisałaś i odeszłaś. Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
Reading 5 minViews – „Kobiety w ciąży nie mogą się denerwować” – powiedział mój mąż w dniu w którym wraz z naszym synem zostaliśmy wypisani ze szpitala. Po prostu spakował swoje rzeczy w walizki i wyszedł. Z mieszkania i naszego życia. Teraz, gdy już urodziłam, jego zdaniem mogę się denerwować. Byliśmy małżeństwem już od siedmiu lat, a od pięciu staraliśmy się o dziecko. Problem medyczny istniał z mojej strony więc długo byłam leczona i obserwowana przez lekarzy. Zapłodnienie in vitro miało być ostatecznością. Miałam wtedy trzydzieści lat więc szanse na naturalne zajście w ciążę coraz bardziej malało. Byłam zdesperowana i uzależniona od opieki lekarzy. Te kilka lat widocznie odbiło się na naszym związku, nie było nam lekko. Ciągle byliśmy poddenerwowani – ja z powodu leczenia, a mój mąż pracy. Często dochodziło do kłótni, jednak zawsze dość szybko się godziliśmy. W końcu, rok temu, nastąpił upragniony moment – udało mi się zajść w ciążę! Nie mogłabym opisać szczęścia jakie wtedy czułam. Wydawało mi się, że mój mąż je podzielał. Przez całą długość ciąży dbał o mnie, otaczał opieką, troską i miłością. Myślałam, że ta ciąża będzie lekarstwem i plastrem na wszystkie trudności naszej rodziny. Spodziewałam się, że narodziny upragnionego dziecka staną się momentem przełomowym w naszym związku. Zdarzył się przełom, niestety nie taki jakiego się spodziewałam. Urodziłam o czasie, wszystko przebiegło bez problemów. Po pięciu dniach razem z synem zostaliśmy wypisani ze szpitala. Spotkaliśmy się z rodziną i przyjaciółmi, mój mąż dumnie trzymał naszego synka na rękach. W domu czekały na nas balony, prezenty i wszyscy nasi najbliżsi. Wydawało mi się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Po jakimś czasie goście pożegnali się i wrócili do swoich domów a ja położyłam synka spać. Wtedy zdarzyło się coś czego się nie spodziewałam. – To wszystko, teraz ja wychodzę. – powiedział mi mąż Nie wiedziała jak to rozumieć. Była noc, pomyślałam, że pewnie chce iść wyrzucić śmieci więc odpowiedziałam: – Dobrze, idź. Wtedy on wyciągnął torby i walizkę ukryte na balkonie. Była w szoku i zapytałam dokąd idzie ze swoimi rzeczami. – Już od dawna chciałem się z Tobą rozwieść. Mam inną kobietę. Planowałem Ci o tym powiedzieć gdy okazało się, że jesteś w ciąży a kobiet w ciąży nie powinno się stresować. Dlatego milczałem by nic nie stało się z dzieckiem. Teraz już urodziłaś więc mogę odejść. Stałam w osłupieniu i patrzyłam tylko jak odchodzi. Nie mogłam uwierzyć w to, że to wszystko dzieje się naprawdę. Z osłupienia wyrwał mnie dopiero płacz syna. Mój mąż naprawdę nas zostawił i to nie był tylko nieudany żart. Po tygodniu zjawił się ponownie by omówić ze mną rozwód, podział majątku, kontakty z dzieckiem i alimenty. Nasze dziecko ma w tej chwili cztery miesiące, były mąż odwiedza je kilka razy w tygodniu, płaci alimenty i kupuje wszystko, czego ono aktualnie potrzebuje. Dowiedziałam się nieco więcej o jego aktualnej partnerce. Okazało się, że byli razem trzy lata. Trzy lata kłamstw i oszustw. I w ten oto sposób mój mąż postanowił mnie porzucić. Historię opowiedziała: Natalia O.
mąż zostawił mnie w ciąży