dziecko tuz po porodzie

Za chwilę rodzisz dziecko, zgłaszasz się do lekarza, a podczas badania USG słyszysz, że twój maluszek jest owinięty pępowiną. Z pewnością poczujesz strach, ale czy słusznie? Statystycznie co trzecie dziecko rodzi się z przynajmniej jednokrotnym opętleniem pępowiną, najczęściej wokół szyi. Wariant podstawowy, czyli wizyty u ginekologa i komplet badań prenatalnych wynosi około 50 złotych miesięcznie. Warianty rozszerzone kosztują więcej, ale warto je rozważyć, by zwiększyć komfort podczas ciąży i po porodzie oraz zminimalizować stres pary związany z oczekiwaniami na dziecko. Seks po porodzie nie jest wskazany przez pierwsze 6 tygodni. W czasie połogu ciało regeneruje się po narodzeniu dziecka. Macica obkurcza się, pojawiają się odchody połogowe, gospodarka hormonalna jest rozregulowana. Jeśli w czasie porodu kobieta miała nacięte krocze, rana ciągnie i boli. Zgłoszenie urodzenia dziecka u pracodawcy powinno nastąpić najpóźniej po 7 dniach od porodu. Zakład pracy przekazuje z kolei ten fakt do ZUS-u, zapewniając dziecku ubezpieczenie. Wniosek o urlop macierzyński (oraz, ewentualnie, rodzicielski) wnosimy w terminie 21 dni od przyjścia maleństwa na świat. Położna ustawowo ma obowiązek odwiedzić was po porodzie, by upewnić się, że wszystko jest w porządku, a ty i dziecko czujecie się dobrze, o ile tylko wyrazisz taką chęć (sama wizyta Der Mann Meiner Freundin Flirtet Mit Mir. Dowiedz się dlaczego pierwsza godzina po porodzie jest kluczowa zarówno dla mamy jak i dla macierzyństwa rozpoczyna się kiedy zakochujesz się w swoim dziecku od pierwszego wejrzenia. Na tym właśnie polegają wyjątkowe chwile tuż po porodzie. Położna kładzie maleństwo na Twojej piersi i czujesz bicie jego serduszka, słyszysz płacz i czujesz ciepło jego wyjątkowe chwile tuż po porodzie to podsumowanie i ukoronowanie dziewięciu miesięcy ciąży. Spoglądanie na pięknego małego człowieka który powstał w Twoim łonie jest bezcenne i nie da się opisać tych momentów ani towarzyszących im uczuć żadnymi dziś przeanalizować te momenty aby podpowiedzieć Ci dlaczego są tak ważne w życiu zarówno Twoim, jak i Twojego nowo narodzonego chwile tuż po porodzieOkres porodu to dla kobiety okazja na przygotowanie się do macierzyństwa. Wtedy właśnie rozwijają się i zmieniają uczucia, zaczynają działać hormony (takie jak na przykład odpowiedzialna za produkcje mleka prolaktyna) i zmieniają się tym okresie zrobisz wiele rzeczy, których nigdy nie zapomnisz. Przygotujesz dla dziecka pokój i odkryjesz, że aranżowanie go relaksuje Cię i daje Ci mnóstwo radości. Spoglądając na nowe łóżeczko zaczniesz już wyobrażać sobie śpiącą w nim ukochaną kruszynkę. To niepowtarzalne, cudowne wraz z biegiem miesięcy rósł będzie także niepokój. Ból da Ci znać o tym, że moment porodu jest już blisko. Będziesz wtedy odczuwała dziwną mieszankę szczęścia i w końcu nadchodzi ten moment, na który od tak dawna czekałaś. Twoje dziecko przychodzi na świat. Matka zakochuje się w swoim maleństwie kiedy tylko na nie spojrzy. Właśnie dlatego chwile tuż po porodzie są tak ważne i szczególne. Wtedy dochodzi do głosu pełnia instynktu macierzyńskiego. To magiczny razu poczujesz powstającą silną więź z dzieckiem. Maleństwo uspokoi się kiedy poczuje ciepło Twojego ciała. Ty będziesz odruchowo i naturalnie chciała je chronić, co może Cię zaskoczyć, bo jeszcze przed chwilą nie czułaś tego typu instynktów. Narodziny dziecka są cieszyć się w pełni tym czasem i przeżyć go jak najbardziej świadomie. Musisz wiedzieć o tym, że jeśli w przyszłości zostaniesz ponownie mamą, chwile tuż po porodzie będą wyglądały inaczej kiedy będziesz je przeżywała ponownie, z drugim dzieckiem. Będą oczywiście tak samo piękne, poruszające i cudowne – ale nie zawsze przychodzi od razuPojawiające się natychmiastowe poczucie głębokiego przywiązania do dziecka jest piękne… ale nie zawsze faktycznie się pojawia. Niektóre matki z różnych powodów nie są w stanie poczuć z dzieckiem głębokiej się, że jednym z najczęstszych powodów wystąpienia takiego odrzucenia jest poziom hormonów, a zwłaszcza progesteronu. Kiedy matka ma go bardzo dużo, może odrzucić drugiej zaś strony, kobiety których organizm produkuje bardzo duże ilości kortykoliberyny – hormonu, który odpowiedzialny jest za nasze reakcje na stres – zazwyczaj doświadczają depresji poporodowej. To wywołuje znaczące zmiany w ich samopoczuciu i powoduje napływ wielu dziwnych, trudnych traumatyczna ciąża lub trudny poród często powodują podobne problemy i przyczyniają się do takiej postawy matki. Ciężkie chwile w związku lub duża zmiana w życiu mogą również sprawić, że matka nie będzie w stanie odczuwać przywiązania do odrzucenie dziecka zdarza się często – zwłaszcza kobietom, które zostały matkami po raz pierwszy. Ten stan może utrzymywać się przez kilka dni. Daj sobie czas na przyzwyczajenie się do z upływem kolejnych dni więź pomiędzy mamą i maluszkiem pojawia się i staje się silniejsza – nawet jeśli chwile tuż po porodzie były dla Ciebie trudne. Upływ czasu, cierpliwe czekanie, niestawianie sobie wymagań i przede wszystkim nieocenianie się to najlepsza recepta na poprawę sytuacji. Daj sobie czas i przestrzeń, a przywiązanie do dziecka w końcu się piersią, karmienie butelką oraz codzienna opieka nad dzieckiem to świetne okazje do wzmocnienia więzi. Ogromna miłość sprawi, że będziesz chciała być z dzieckiem cały momencie, w którym dziecko zacznie ssać Twoją pierś, zarówno jego jak i Twój organizm wypełnią się mnóstwem ważnych hormonów. Po Twojej stronie będzie to oksytocyna, prolaktyna i endorfiny. Są one dosłownie nośnikami bezwarunkowej decyzji o zostaniu matką jest chwilą transcendencji. Oznacza, że chcesz aby od teraz Twoje serce biło również poza Twoim ciałem. –Elizabeth Stone–Więzi pomiędzy matką i dzieckiemPrzyzwyczajenie się do nowej codzienności i zaakceptowanie jej w pełni wymaga czasu. Noworodek musi przywyknąć do życia w świecie, którego nie rozumie. Musi także zmierzyć się z frustracją powodowaną tym, że nie umie skutecznie zakomunikować swoich potrzeb. Dlatego właśnie dzieci tak często zaś rozumie w pełni, że spoczywa na niej wielka odpowiedzialność za nowe życie. Musi starać się jak może aby zapewnić dziecku szczęście, bezpieczeństwo, dużo uwagi i bezwarunkową zbudować przywiązanie?Większość szpitali i klinik przyjęła zwyczaj kładzenia dziecka na piersi matki tuż po porodzie. Położna przynajmniej pokaże Ci dziecko. Dopiero później zabierze je by je umyć, zbadać i chodzi o chwile tuż po porodzie, pierwsza godzina jest kluczowa. To właśnie wtedy powstają więzi i wzmacnia się wzajemne przywiązanie mamy i maleństwa. Obie strony potrzebują się się nieprzeszkadzanie matce i dziecku w tym czasie. Należy pozwolić im zbudować niezniszczalną więź, która będzie trwała do końca ich tuż po narodzinach dziecko zostanie odebrane matce, może ono czuć się odrzucone lub odizolowane. Matka z kolei może nie poczuć motywacji do zajmowania się nim i zaspokajania jego potrzeb. Następuje rozłam. Pojawiają się uczucia takie jak smutek, depresja i poczucie krótko, chwile tuż po porodzie są absolutnie kluczowe dla powstania pomiędzy matką i dzieckiem silnej więzi. Wszystkie inne osoby powinny uszanować ten magiczny czas i zapewnić młodej mamie spokój, ciszę i bezpieczeństwo. Mama i maluszek zaczynają właśnie wspólną przygodę i doświadczają razem karmienia piersią, wzajemnego dotyku i może Cię zainteresować ... „Boże, to już? Już mi go zabierają? Niby podpisałam papiery, ale… – drżałam ze strachu przed tą chwilą. – Nie oddam go. Za nic w świecie. Słyszy pani? Zmieniłam zdanie. – wykrzyczałam, gdy tylko przestąpiła próg sali”. Byłam o krok od popełnienia największego błędu w życiu. Ze strachu, z powodu braku wsparcia bliskich. W ostatniej chwili na mojej drodze stanął ktoś, kto pomógł mi zrozumieć, jak wielkim darem jest macierzyństwo. Dziś były występy w przedszkolu Najważniejsze, bo pierwsze. Mój Kubuś, wystrojony w kraciastą koszulę i śliczną błękitną marynareczkę, po raz pierwszy wystąpił przed publicznością. Płakałam jak bóbr. Tym bardziej że przedstawienie odbywało się z okazji Dnia Matki i Ojca. Gdy przypomnę sobie, co chciałam zrobić, ciarki przechodzą mi po plecach. Byłam w maturalnej klasie, kiedy zaczęłam spotykać się z Szymonem. Nie zaliczał się do przystojaników, ale miał w sobie „to coś”. Oboje planowaliśmy kontynuować naukę po maturze. Ja chciałam zdawać na filologię angielską, a on do szkoły strażackiej. Niestety, z moich planów nic nie wyszło, bo niedługo po studniówce zaszłam w ciążę. Kiedy zrobiłam test, nie mogłam uwierzyć, że jest pozytywny. Miałam dopiero dziewiętnaście lat! Tyle marzeń i planów… Matura była tuż, tuż, a ja z brzuchem Szymon, cóż, od razu się wycofał. Stwierdził, że nie dorósł do roli ojca, że ma plany. Zostałam sama. Zawiodłam rodziców, bo przecież tak na mnie liczyli. Myśleli, że coś w życiu osiągnę, skończę studia, znajdę dobrze płatną pracę, a tu… Panna z brzuchem, w dodatku samotna. Czułam, że się tego wstydzą. Mieszkamy w niewielkiej miejscowości, gdzie wszyscy wszystko o sobie wiedzą. Rodzice zadecydowali, że muszę wyprowadzić się do babci, bo nie chcieli być „na językach”. Koszmar! Dla nich zawsze najbardziej liczyło się, co ludzie powiedzą. Nie miałam wyjścia, musiałam przenieść się do babci, do Warszawy. Ja też nie chciałam tego dziecka, byłam za młoda na macierzyństwo. Marzyłam o studiach, a nie o zmienianiu pieluch. Postanowiłam, że urodzę, ale zaraz potem oddam je do adopcji „Przecież wiele kobiet tak robi” – myślałam wtedy. Ciąża to była gehenna. Czułam się koszmarnie fizycznie i psychicznie. Marzyłam o tym, żeby mój koszmar się już skończył. W maju przerwałam naukę. Ze względu na zły stan zdrowia nie podeszłam do matury. Termin porodu miałam wyznaczony na 10 czerwca. Gdy minął, trafiłam do szpitala na patologię ciąży. Czekałam na poród jak na zbawienie, chciałam to już mieć za sobą. Co jakiś czas widziałam, jak kolejna ciężarna była wieziona na porodówkę. A ja? Bez zmian… Pani psycholog, która do mnie przychodziła, wciąż tłumaczyła mi, że oddanie dziecka do adopcji to bardzo poważna decyzja, której kiedyś mogę żałować. – Nie mam innego wyjścia, rozumie pani? – powiedziałam stanowczo. – Nie mam nikogo oprócz babci, rodzice się ode mnie odwrócili, bo im wstyd przynoszę. Więc jak pani sobie to wyobraża? – Cóż, zdaję sobie sprawę, że jest ci ciężko, ale nie ma sytuacji bez wyjścia. Mimo wszystko mam nadzieję, że jeszcze raz to przemyślisz. Uwierz mi, że warto – podkreśliła z westchnieniem. „Łatwo jej mówić, bo pewnie jest szczęśliwą matką i żoną” – myślałam, gdy opuściła moją salę. Chwilę później do sali weszła kobieta sporo starsza ode mnie. Była w zaawansowanej ciąży. Powiedziała grzecznie „dzień dobry” i zaczęła rozpakowywać swoją torbę. Salowa pomogła jej się rozgościć. Byłam zła, że ją tu przyprowadzono. Wolałam być sama. Wiedziałam, że kobieta mnie obserwuje, ale unikałam jej wzroku. Nie miałam ochoty na rozmowę. Ona jednak sama zaczęła Najpierw wypytała mnie o pobyt w szpitalu, płeć dziecka i termin porodu, potem zaczęła opowiadać o sobie. Nie byłam zbyt uprzejma, ale naprawdę nie miałam ochoty na zwierzenia. Wystarczyły mi rozmowy z panią psycholog. Nowa jednak nie dawała za wygraną: – Jak będzie miał na imię twój synek? – zapytała mnie przy śniadaniu. – Eee, nie wiem… – bąknęłam. – No coś ty, przecież lada moment urodzisz – kontynuowała rozmowę. – Mój mąż wybrał imię dla naszej córeczki, Różyczka. Ładnie, prawda? – ciągnęła, nie zrażając się, że leżę odwrócona plecami. – Tak – odparłam. – A w ogóle to jestem Ewa. Pewnie dziwisz się, że w tym wieku zdecydowałam się na ciążę. Ale to nie pierwszy raz… – powiedziała, a ja nagle usłyszałam ogromny smutek w jej głosie. – To już moja czwarta i ostatni dzwonek na poród. W zeszłym roku skończyłam 40 lat. To cud, że się udało. Nagle zrobiło mi się strasznie głupio, odwróciłam się więc do niej A ona, widząc moje zainteresowanie, kontynuowała swoje zwierzenia: – Pierwszą ciążę poroniłam, nie było szans. Potem, po kilku latach bezskutecznych starań, musieliśmy skorzystać z pomocy specjalistów. Po dwóch latach udało się, zaszłam w ciążę, ale niestety, straciliśmy to dziecko. – Boże… strasznie mi… – wyjąkałam. – Spokojnie, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Jesteśmy dużo silniejsi niż kiedyś. Widać tak miało być. Trzecie dziecko musiałam usunąć. Wywołano mi poród w dwudziestym czwartym tygodniu. To był chłopiec, miał poważną wadę genetyczną. Przeżyliśmy swoje, był moment, że nasze małżeństwo wisiało na włosku. Ale Bóg, z pomocą lekarzy, dał nam jeszcze jedną szansę… Tę właśnie – uśmiechnęła się, dotykając swojego brzucha. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Zamurowało mnie. I nagle z oczu popłynęły mi łzy. Ewa usiadła na moim łóżku i objęła mnie ramieniem, jakbyśmy znały się od dawna. Rozżaliłam się jeszcze bardziej, bo nie pamiętałam, żeby ktoś mnie tak ostatnio przytulił. – Przepraszam, ale wczoraj usłyszałam przypadkiem, jak rozmawiałaś z psycholożką… – powiedziała. – Nie wiń ani siebie, ani dziecka. Będzie dobrze. Nagle odeszły mi wody Ewa zawołała położną, która przewiozła mnie na porodówkę. Poród przebiegł bez komplikacji, ale ból był koszmarny. – Ma pani ślicznego synka! – krzyknęła położna, gdy już urodziłam. – Chce go pani zobaczyć? – Nie – odburknęłam. Po chwili poczułam jednak ciepło małego ciałka na swojej piersi. Chciałam krzyknąć, żeby go zabrała, ale spojrzałam na malutką główkę i… „To on? Mój synek? – pytałam siebie. Boże, jaki on bezbronny”. Coś we mnie pękło. Przypomniałam sobie Ewę, jej walkę, ból i rozpacz po stracie dzieci. Łzy spłynęły mi po policzkach. Później, na sali poporodowej, pielęgniarka przystawiła mi synka do piersi. Mały zaczął ssać zachłannie, co chwilę przerywał, żeby złapać oddech. Wreszcie usnął. Ja tej nocy nie zmrużyłam oka. Patrzyłam na swojego małego królewicza. Rano przyszła pani psycholog. „Boże, to już? Już mi go zabierają? Niby podpisałam papiery, ale…” – drżałam ze strachu przed tą chwilą. – Nie oddam go! Za nic w świecie! Słyszy pani? Zmieniłam zdanie! – wykrzyczałam, gdy tylko przestąpiła próg sali. – Spokojnie – powiedziała pani psycholog z uśmiechem. – Cieszę się. Jest śliczny. A teraz odpoczywajcie, przed wami jeszcze dużo wrażeń. – Ale co z papierami? – zapytałam. – Z jakimi papierami? – spojrzała na mnie z uśmiechem. – A to były jakieś papiery? – pomachała mi i poszła. A ja zrozumiałam, że mały jest tylko mój, i tak już musi być zawsze. I będzie. Występy dawno się skończyły, a ja nadal płakałam. Wciąż miałam przed oczami obraz tamtych dni, gdy chciałam zostawić Kubusia. Na szczęście w porę się opamiętałam i zrozumiałam swój błąd. Wiem, że żałowałabym do końca życia. Karolina, 23 lata Czytaj także: „Nie zaszczepiłam córki, bo uważałam to za bzdurę. Teraz Martynka leży w szpitalu i cudem uniknęła śmierci" „Byłam sama i bezradna. Musiałam oddać syna po porodzie, bo miałam tylko 17 lat. Niczego tak bardzo nie żałuję” „Bałem się oddać syna do przedszkola. I słusznie. Łukasz zapierał się rękami i nogami, żeby tam nie wracać" Po porodzie każda z nas potrzebuje, aby mężczyzna roztoczył nam nami chociaż odrobinę opieki i wsparcia. fot. To trudny czas, hormony szaleją, zmęczenie sięga granic, a i niepewność w pierwszych dniach opieki nad maleństwem absolutnie nie pomaga. Co może zrobić dla ciebie tata dziecka tuż po porodzie? #1 Pozwolić spać do oporu. Młodym mamom zaraz po narodzinach dziecka brakuje najbardziej właśnie snu. Każda godzina drzemki jest niemal na wagę złota. Dlatego warto by tatuś chociaż na samym początku przejął nocne wstawanie a w ciągu dnia umożliwiał ci możliwie najdłuższe drzemki. Nawet jeśli karmisz piersią, może ci jakoś to ułatwić i podawać malucha w nocy prosto do Waszego łóżka, zanim zdążysz się rozbudzić i pędzić do łóżeczka. #2 Wyręczać w kąpieli. Tatusiowie bywają świetnymi kompanami kąpieli dla malucha. To najczęściej przejmowany przez nich obowiązek. Nawet biorąc pod uwagę fizjologię są do tego wręcz stworzeni: mają przecież silniejsze plecy i większe dłonie. W sam raz do nachylania się nad wanienką oraz trzymania maluszka! Pozwól partnerowi stać się kąpielowym specjalistą, przejmując pałeczkę w tej kwestii. Ty będziesz zadowolona z odpoczynku a on ze swojego zaangażowania. #3 Przejąć kontrolę przy drzwiach. Ale w jakim sensie? Co dokładnie miałby zrobić? Otóż kontrolować wizyty gości. Stanowczo odmawiać i proponować późniejsze terminy, jeśli nie jesteście jeszcze gotowi. Podczas czyichś odwiedzin dbać o ich przebieg, dopilnować, by nie krążono nad Tobą i maleństwem zbyt intensywnie. Przekazywanie malucha z rąk do rąk może go zmęczyć albo rozdrażnić. #4 Wziąć urlop i zostać w domu. Jeżeli tylko ma taką możliwość, warto by chociaż na tydzień czy dwa został z tobą i maleństwem w domu. Chodzi przede wszystkim o samą obecność. Poczucie bezpieczeństwa, że w tej zupełnie nowej sytuacji nie jesteś zupełnie sama, masz na kogo liczyć, a nawet najdrobniejsze decyzje możecie podejmować wspólnie. To budujące uczucie – nie być zdaną tylko na siebie. #5 Powstrzymywać krytykę. Należy pamiętać, że świeżo upieczona mama ma absolutne prawo sobie z czymś na początku nie radzić. Partner nie powinien się z tego naśmiewać czy dodatkowo przysparzać poczucia winy ciągłym zwracaniem uwagi. Powściągliwość w krytyce jest bardzo wskazana, przynajmniej dopóki nie oswoicie się z nową rolą, a obowiązki nie zaczną wam przychodzić śpiewająco. Obojgu. Nie jesteś sama – pamiętaj, że partner jest obok. Zobacz więcej: Spać z dzieckiem, czy nie? Pomagamy wam podjąć decyzję! fot. #6 Zaatakować przysłowiowe gary. Kto jak to ale my – kobiety, doskonale wiemy, że w domu zawsze jest coś do zrobienia. W tym początkowym okresie macierzyństwa nasz ukochany mógłby się domyślić i bez proszenia go o to, po prostu wziąć się za domowe obowiązki. Włożyć naczynia do zmywarki, chwycić odkurzacz czy rozwiesić pranie. To nie są trudne czynności, a przejmując je, może cię naprawdę odciążyć. #7 Akceptować huśtawkę nastrojów partnerki. Szalejące hormony i zmęczenie – główni winowajcy rozdrażnienia, płaczliwości po porodzie. Warto by młody tatuś akceptował ten stan, był wyrozumiały. Zapewne trudno jemu jest zrozumieć ten stan, ale powinien pamiętać, że tobie jest niestety jeszcze trudniej to przechodzić. #8 Pozwolić się wypłakać. Podać rękaw, byś mogła wylać cały swój żal, niepewność. Wysłuchać, wesprzeć, przytulić. Być obok. Być dobrym słuchaczem. Wyrozumiałym słuchaczem. Dawać ci odczuć, że możesz się przed nim otworzyć. Nie powinnaś wszystkich emocji, które tobą szarpią, trzymać w sobie. A on powinien ukoić twój żal słuchaniem i słowem wsparcia. #9 Sprawić, byś poczuła się piękną kobietą. Tutaj kreatywność panów ma szerokie pole do popisu. Może przygotować aromatyczną kąpiel? Zrobić relaksujący masaż? A może śniadanie do łóżka? Ciepłe słowo, komplement, może zwyczajny bukiet kwiatów? Potrzebujemy sygnału: wciąż jesteś dla mnie piękna! #10 Dawać z siebie wszystko. Tak po prostu. Na każdym kroku pokazywać, że tatuś cieszy się obecnością malucha, angażować na równi z tobą. To, czego bardzo potrzebujemy podświadomie, to pewność, że dziecko jest dla niego tak samo ważne, co dla nas. Zaraz po urodzeniu należy umożliwić dziecku nieprzerwany kontakt z matką „skóra do skóry”. Trwa on zazwyczaj około dwóch godzin i traktujemy go jako naturalne zakończenie aktywnych okresów porodu i rozpoczęcie adaptacji noworodka do nowych warunków życia pozamacicznego. Kontakt „skóra do skóry” powinien też być inicjacją do pierwszego przystawienia dziecka do piersi matki. Moment ten przez wielu nazywany jest złotym standardem przynoszącym korzyści zarówno dziecku jak i matce w sferze emocjonalnej. Położna, Anna Jedlińska, ambasadorka kampanii „Położna na medal” radzi, co trzeba wiedzieć o pierwszych zabiegach dziecka, tuż po jego urodzeniu. Skóra do skóry Musimy wiedzieć, że pierwszy kontakt zapobiega wyziębieniu organizmu noworodka i ma bardzo korzystny wpływ na stabilizację krążeniowo-oddechową. Szalenie ważne jest też to, że uspokaja noworodka. Badania naukowe pokazują bardzo pozytywny wpływ nieprzerwanego, spokojnego kontaktu „skóra do skóry” na wskaźniki karmienia piersią – czas karmienia wydłuża się, zmniejsza się konieczność dokarmiania we wczesnym okresie po porodzie, ułatwiony zostaje również wyrzut hormonu zwanego oksytocyną, który powoduje obkurczanie się macicy i poród łożyska. Warto podkreślić, że ani ocena noworodka w skali Apgar, ani badanie dziecka przez lekarza neonatologa nie powinny przerywać tego najważniejszego, pierwszego kontaktu „skóra do skóry”. Oczywiście, czynnikami wyłączającymi ten pierwszy kontakt jest ciężki stan dziecka po porodzie lub też matki oraz konieczność podjęcia interwencji w postaci resuscytacji krążeniowo-oddechowej czy też postępowanie w przypadku silnego krwawienia u matki. Kiedy czas na opaskę? Najnowszy standard kładzie nacisk na założenie opasek identyfikacyjnych jeszcze przed odpępnieniem, ale po wcześniejszym odczytaniu na głos matce dziecka informacji na temat jej dziecka i potwierdzeniu przez matkę danych zawartych na tasiemce. Opaska identyfikacyjna powinna zawierać imię i nazwisko matki, płeć dziecka oraz datę i godzinę urodzenia dziecka. Mamy które są w ciążach mnogich powinny wiedzieć, że na opaskach ich bliźniaków, trojaczków – generalnie wszystkich maluszków, które przyjdą na świat – powinny znajdować się też cyfry wskazujące na kolejność urodzenia dzieci. Ważny jest spokój Należy pamiętać o istotnym aspekcie zaraz po porodzie – należy dokładnie osuszyć skórę dziecka, po to, aby zapobiec jego wychłodzeniu bezpośrednio po porodzie. Należy zapewnić matce oraz noworodkowi spokój i intymną atmosferę bez nadmiernych bodźców dźwiękowych oraz świetlnych. Takie otoczenie z pewnością ułatwi silniejsze budowanie więzi między matką a nowonarodzonym maluszkiem. Odpępnienie noworodka, zgodnie ze standardem, powinno nastąpić po ustaniu tętnienia jednak nie wcześniej niż po upływie jednej minuty od urodzenia dziecka. Tuż po odpępnieniu noworodka z tętnicy pępowinowej należy pobrać krew, która w laboratorium zostanie poddana badaniu, to gazometria poporodowa. Dzięki niej sprawdza się równowagę kwasowo-zasadową w organizmie, a także ocenia się jaki jest poziom tlenu i dwutlenku w krwi maluszka. Apgar Ocena noworodka w skali Apgar następuje tuż po porodzie i należą do niej oceny: – czynności serca – czynności oddechowa – zabarwienia skóry – napięcia mięśni – reakcji na odruchy Za każdą z tych pięciu kategorii dziecko może otrzymać od 0 do 2 punktów. Co ważne, badanie powinno być powtórzone, ponieważ stan noworodka może się zmienić po kilku minutach od urodzenia. Dziecko może łącznie otrzymać maksymalnie 10 punktów, co oznacza, że jest w stanie bardzo dobrym. Jeśli suma punktów wynosi 8 lub 9 prognozy dla dziecka są również bardzo dobre. Wynik w przedziale 4-7 oznacza ,że stan noworodka jest średni i wymaga wykonania dodatkowych czynności oraz badań. Natomiast 3 punkty w skali Apgar oraz mniej alarmują nas o sytuacji poważnej i zagrażającej życiu dziecka. W takich przypadkach noworodek trafia zazwyczaj na stanowisko resuscytacyjne, a następnie do inkubatora. Pomiary, odruchy i zabieg Credego Noworodek po porodzie jest również ważony i mierzony oraz dokładnie badany przez lekarza neonatologa, który sprawdza serce, płuca, kręgosłup, stawy, brzuch, narządu płciowe. Następnie przeprowadzony zostaje zabieg Credego, polegający na zakropleniu oczu noworodka roztworem azotanu srebra. Zabieg wykonuje się w profilaktyce rzeżączkowego zapalenia spojówek. U dziecka sprawdzane są również odruchy takie jak: ssanie, połykanie, odruch Moro (reakcja dziecka na głośny dźwięk, odrzucenie rąk do tyłu, a następnie ich szybkie zebranie w geście obejmowania), odruch chodzenia (uniesione maleństwo pod pachy będzie próbowało stawiać kroczki), odruch pełzania (noworodek położony na brzuch matki będzie próbował pełzać podpierając swoje stopy). Neonatolodzy powtarzają takie czynności przez pierwszy kilka dni pobytu dziecka w szpitalu i w ten sposób oceniają jego adaptację do nowych warunków życia. Testy Należy pamiętać o tym, że wszystkie zabiegi pielęgnacyjne i zabiegi obowiązkowe przy noworodku są wykonywane po uzyskaniu zgody w obecności matki o ile stan matki na to pozwala. U noworodka znajdującego się już na oddziale położniczym należy wykonać: – test pulsoksemytryczny – w ten sposób można szybko wykryć bezobjawowe zaburzenia serca; – przesiewowe badanie słuchu – wykonuje się u każdego noworodka, jest to badanie całkowicie bezpieczne i bezbolesne; – pobranie krwi na badanie Fenyloketonurii – krew pobierana jest z pięty dziecka na specjalną bibułę. Jeśli wynik jest w normie, to badanie zostaje zakończone. Jeśli natomiast odbiega od normy, to laboratorium wysyła informację do rodziców o powtórzenie badania, które wykonuje już położna środowiskowa; – obowiązkowe szczepienia po uzyskaniu kwalifikacji lekarza neonatologa (szczepienie przeciw gruźlicy oraz szczepienie przeciw WZW typu B). Twoje dziecko już jest na świecie. Możesz je przytulić, ukołysać. To najszczęśliwsze chwile dla Was obojga. Położna położyła dziecko na Twoim brzuchu. Tu jest mu dobrze, słyszy bicie Twego serca, łagodnie przyzwyczaja się do świata. Twoja kruszynka jest oszołomiona i zmęczona trudną drogą, jaką ma za sobą, ale już wie, że jesteś najważniejsza: rozpoznaje Twój zapach, a pod koniec pierwszej godziny życia poznaje Twój głos! Przytul ją, spróbuj przystawić do piersi, spójrz, jak mądrze jej oczka wpatrują się w twoją twarz. Zaraz nadejdzie chwila krótkiego rozstania. Gdy po porodzie masz noworodka na swoim brzuchu On Ci pomaga – jego ciężar na Twoim brzuchu sprzyja obkurczaniu macicy, dzięki czemu mniej krwawisz. Przystaw je do piersi, a produkcja oksytocyny znów ruszy jak szalona. Pomoże to w ostatnich akordach porodu – skurczach prowadzących do urodzenia łożyska. Co teraz czujesz? Trudno opisać. Euforię, szczęście, spełnienie. To znów hormony, tym razem endorfiny, hormony szczęścia. Udzielają się także dziecku, pomagają mu adaptować się w świecie. Tata i noworodek Po wielu godzinach wspólnie przeżywanego porodu tacie też się coś należy – jeśli sam przetnie pępowinę, relacja z tego wydarzenia będzie jedną z jego ulubionych męskich opowieści. Właśnie nadszedł też moment na pierwsze zdjęcia czy film o dziecku. Tobie mąż też jest bardzo potrzebny – poda Ci picie albo jedzenie, przytuli. Poczujecie się rodziną. Po porodzie Ty i noworodek musicie odpocząć Na porodówce spędzisz dwie godziny. W tym czasie lekarz zszyje krocze (jeśli było nacinane lub pękło). Wykonuje się to w znieczuleniu i trwa około 10 minut. Po założeniu opatrunku poczujesz ogromne zmęczenie, może Ci być zimno. Poproś położną o koce, a męża o ciepłe skarpetki. Napij się ciepłej herbaty. Położna będzie monitorować Twój stan zdrowia i sprawdzać, jak obkurcza się macica. Jeśli z dzieckiem wszystko w porządku, już niedługo trafisz na salę dla mam z dziećmi. Właśnie zaczęła się najpiękniejsza przygoda Twojego życia. Noworodek na badaniach Położna zabierze dziecko na badania. Wytrze go z mazi płodowej, zmierzy i zważy. Jego stan zdrowia zostanie oceniony w międzynarodowej skali Apgar. To pięć kryteriów: zabarwienie skóry, czynność serca, odruchy, napięcie mięśniowe, oddychanie. Za każde dziecko dostanie od 0 do 2 punktów (a więc maksymalnie 10). 7-10 punktów – stan zdrowia dziecka jest dobry; 4-6 punktów – stan jest oceniany jako średni (zwykle wymaga podania tlenu); 0-3 punkty– stan ciężki. Konieczne jest wspomaganie oddechu respiratorem i inne działania medyczne. Noworodek jest piękny Jesteś mamą najcudniejszego aniołka na świecie. Mimo że nie przypomina on jeszcze ślicznych bobasków z reklam. - proporcje – 1/4 długości stanowi główka, 1/4 nóżki i 1/2 tułów. Obwód główki jest większy niż klatki piersiowej. - kształt główki – po przeciśnięciu się przez wąskie drogi rodne główka jest zniekształcona, buzia i nosek płaskie, powieki opuchnięte, oczka zaczerwienione. - powiększone sutki i genitalia – za sprawą hormonów, które przedostały się do krwi malucha z Twojego organizmu. - skóra pokryta włoskami – jest to tzw. meszek płodowy. - krostki, pryszcze – efekt niedojrzałych jeszcze gruczołów. - sine stópki i dłonie – układ krążenia nie pracuje jeszcze tak, jak powinien, ale to się szybko zmieni. Laryssa Kowalczyk konsultacja: DR n. med. Tomasz Bielanów, ginekolog położnik. Ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego w Specjalistycznym Szpitalu we Wrocławiu

dziecko tuz po porodzie