siostry zakonne nad morzem
Ewa Błaszczyk pomimo ogromnej rodzinnej tragedii i dramatycznego losu, który boleśnie dotknął jej córkę Aleksandrę, która obecnie przebywa w śpiączce, nie jest sama.
Goście mogą zamieszkać w pokojach 2, 3 - osobowych z łazienkami. Nawet najwybredniejszym przypadną do gustu zdrowe i smaczne posiłki przygotowywane przez siostry zakonne. Darmowa sieć Wi-Fi. Telewizor na wyposażeniu pokoju. Oferta
Między 1908 a 1910 odwiedziła prawie wszystkie istniejące wtedy zakony brygidzkie, aby zaznać życia jakie się tam prowadzi i wchłonąć tamtego ducha. Pragnęła, poza tym, wciągnąć siostry ze starych zakonów do swego projektu odnowienia w energiczny i zaktualizowany sposób starego Zakonu świętej Brygidy. Ten zamiar nie powiódł
Jana rozmowa Zbawiciela z Samarytanką przy studni Jakuba (J 4,1–42). Matka chciała – jak rozmówczyni Jezusa – głosić światu miłość i dobroć Bożą. Dlatego hasłem benedyktynek samarytanek są słowa św. Jana: "Bóg jest miłością" (1 J 4,8). Miłość krzyża, duch służby, wiara w obecność cierpiącego Chrystusa w
Dwie zakonnice, które wrociły z misji w Afryce, zostaną wkrótce matkami. Jak podaje „Corriere della Sera”, kobiety najprawdopodobniej porzucą habity i zajmą się wychowywaniem dzieci.
Der Mann Meiner Freundin Flirtet Mit Mir. Siostry zakonne na długo zapamiętają wycieczkę po Rezerwacie przyrody Szumy nad Tanwią. W czasie poniedziałkowej wędrówki jednym ze szlaków zakonnice zgubiły się. Początkowo próbowały samodzielnie odnaleźć drogę powrotną na parking leśny w Hucie Szumu, gdzie pozostawiły samochód. Bezskutecznie. Sytuacja stawała się coraz poważniejsza. Zapadał zmrok. Zakonnice, które błądziły po lesie, zdecydowały się zadzwonić po pomoc do służb ratunkowych. – W poniedziałek po godzinie 20:00 dyżurny tomaszowskiej policji otrzymał zgłoszenie od sióstr zakonnych, które prosiły o pomoc, ponieważ zgubiły się w lesie – przekazała sierż. sztab. Małgorzata Pawłowska z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Lubelskim. Lubelskie. Poszukiwania zakonnic Szczęśliwie zakończyły się poszukiwania pięciu zakonnic, które w godzinach wieczornych zgubiły się na szklaku leśnym w Rezerwacie przyrody nad Tanwią w gminie Susiec. Dzięki sprawnie podjętym działaniom oraz dobrej znajomości topografii kompleksu leśnego przez dzielnicowego z Posterunku Policji w Suścu, zakonnice zostały odnalezione i odprowadzone przez policjantów na pobliski parking. – Policjanci natychmiast podjęli czynności zmierzające do odnalezienia zaginionych. Poszukiwania w kompleksie leśnym w godzinach nocnych trwały około godziny – podała oficer tomaszowskiej policji. Koło godziny 21 udało się odnaleźć zbłąkane siostry. – Dzięki sprawnie podjętym poszukiwaniom oraz znajomości topografii terenu przez policjantów z Suśca, zakonnice zostały odnalezione i bezpiecznie odprowadzone na parking leśny – dodała sierż. sztab. Pawłowska. (Źródło: policja) ib
Wstrząsające ustalenia dziennikarzy WP: niepełnosprawne intelektualnie dzieci przebywające w ośrodku w Jordanowie miały być wiązane, bite i poniżane przez opiekujące się nimi siostry zakonne oraz innych pracowników. Według świadków koszmar ciągnie się od lat. Dzieci nie znalazły w podkrakowskim ośrodku ani należytej opieki, ani ukojenia. Ich rodzice nie mieli pojęcia, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami DPS-u. A miał się tam rozgrywać istny horror. Siostry zakonne znęcały się nad dziećmi? Wychowankowie Domu Pomocy Społecznej w Jordanowie to osoby w różnym stopniu niepełnosprawne intelektualnie. Przebywa tam obecnie 47 osób, które w większości pochodzą z rodzin patologicznych. Ponieważ nie mają dokąd wracać, po osiągnięciu pełnoletności zostają w placówce. Zajmują się nimi siostry zakonne, z siostrą dyrektorką na czele, a także pracownicy świeccy. Jak ustalili dziennikarze Wirtualnej Polski, większość opiekunów znęcała się nad dziećmi oraz dorosłymi mieszkańcami ośrodka. I to w sposób okrutny! W reportażu WP czytamy Agata, była pracownica DPS-u: Michalince, mocno upośledzonej, wiążą rękę do szczebelka paskiem jak do spodni, tylko mniejszym. Wszystko dlatego, że kiedy się budziła, wyciągała ciuchy z szaf i zapalała światło. Czasem opiekunowie zamykali ją na zapleczu i siedziała do rana na krześle. Ale pasek jest skuteczniejszy. Monika, była terapeutka: Dzieci są bite przez siostry zakonne, natomiast pracownicy świeccy stosują przemoc poprzez wykonywanie ich poleceń. Dotyczy to wsadzania do klatki czy wiązania. Najczęściej wiązała jednak Alberta. Myśmy z Olą odmawiały. Dzieciom zostają czerwone ślady, a raz opiekunka zacisnęła sznurek tak mocno, że nie mogłam Emilki rozwiązać. Zrobił się węzeł i musiałam pomagać sobie łyżką. Agata, była pracownica DPS-u: Alę, która smaruje się kałem, myje się czasem w zimnej wodzie. Siostra dyrektorka tłumaczy opiekunkom: musi zapamiętać, że więcej ma tak nie robić. Inną formą kary jest wyrzucanie do ogrodu albo na taras. „Zamknąć ją na polu. Niech tam zmarznie, to jej przejdzie”. Trzynastoletnią Basię, tę z autyzmem, wysłały ostatnio w samych skarpetkach. Wanda, była pracownica DPS-u: Rówieśnicę Basi, Ulę, zamykają, żeby po prostu mieć ją z głowy. Dziewczynka nie ma rodziców. Dawniej normalnie się załatwiała, bawiła z pozostałymi. Teraz nie rozstaje się z pampersem, ucieka od ludzi. Niektóre dzieci miały być przywiązywane na noc do łóżek, inne zamykane w klatce, czasem na cały dzień. Wychowankowie mieli słyszeć z ust zakonnic „wychowali cię w stajni, twoja matka jest prostytutką, jak będziesz niedobra, dostaniesz wpi...”. Kiedy fakty zaczęły wychodzić na jaw, matka jednej z dziewczynek z DPS-u była bliska popełnienia samobójstwa. Po pobiciu dziecka byli pracownicy DPS mówią: dość! Byłe pracownice DPS-u oraz rodzice pokrzywdzonych dzieci zdecydowali się opowiedzieć o koszmarze po tym, jak jedna z zakonnic miała pobić 13-letnią dziewczynką. Zdaniem świadków najpierw kopała ją leżącą na podłodze w plecy, potem przeciągnęła po podłodze i biła dalej za zamkniętymi drzwiami. Dziecko miało ślady uderzeń i drapania na szyi, plecach i pośladkach. Według świadków siostra dyrektorka nie nigdy nie interweniowała, sama też miała być sprawczynią przemocy. Ośrodek w Jordanowie jest finansowany przez państwo i nadzorowany przez Starostwo Powiatowe w Suchej Beskidzkiej oraz Urząd Wojewódzki w Krakowie. Obecnie Prokuratura Rejonowa w Suchej Beskidzkiej prowadzi śledztwo dotyczące znęcania się nad dziećmi w jordanowskim DPS-ie. Śledczy po zebraniu dowodów wystąpili do sądu o przeniesienie jednej z dziewczynek do innego ośrodka w celu zapewnienia jej bezpieczeństwa. W poniedziałek dwie siostry zakonne z DPS w Jordanowie usłyszały zarzuty prokuratorskie: jednej przedstawiono zarzut znęcania się nad co najmniej jedną dziewczynką oraz naruszenie nietykalności cielesnej jednej z małoletnich podopiecznych. Drugiej zarzuca się utrudnianie śledztwa, bo miała szantażem zmusić jedną z matek do wycofania oskarżeń. Zarzuty wobec zakonnic mogą być wkrótce rozszerzone. Źródło: WP Piszemy też o: Kelnerka uratowała dziecko. Stanęła za plecami rodziców i pokazała mu kartkę z pytaniem, czy potrzebuje pomocy Dziewczynka odebrana siłą matce: 7-latkę wywieziono zagranicę Szef klubu PiS potwierdza zmiany w świadczeniu 500+
Browse: Home / Apostolstwo / Domy rekolekcyjno – wypoczynkowe Nasze Zgromadzenie posiada kilka domów, gdzie w ciszy i spokoju można odpocząć, nabrać sił i zbliżyć się do Boga. Siostry przyjmują gości na wypoczynek oraz osoby (i grupy) pragnące przeżyć rekolekcje lub dni skupienia. Międzyzdroje ul. Krótka 5, tel: (091) 328 11 56 Polanica Zdrój: ul. Kryniczna 7, tel: (074) 868 19 63 Szklarska Poręba ul. Armii Ludowej 6, tel: (075) 717 29 13 Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.
Bywają i takie sytuacje, że szukamy pomocy, aby móc odpowiedzieć na pytanie „co właściwie przedstawia to zdjęcie?”. Nieraz pomaga nam zbieg okoliczności, innym razem życzliwi Szamotulanie, ale bywa też, że na rozwiązanie zagadki trzeba poczekać nieco dłużej. Jeziórko Dziś chcę opowiedzieć czytelnikom o takim przypadku. Ofiarodawca zdjęcia wiedział tylko, że zrobiono je nad szamotulskim Jeziorkiem. Na niewielkiej czarno-białej fotografii o wymiarach 13,8×8,6 cm widać zbiornik wodny otoczony drzewami. Pośrodku umiejscowiona jest niewielka platforma z konstrukcją żurawia, do której biegnie od brzegu rura położona na zanurzonych beczkach pływakach. I to tyle na pierwszy rzut oka. Pytania, które mnożą się jedno za drugim długo pozostają bez odpowiedzi. Męczy mnie ta nierozwiązana zagadka. Aż z pomocą przychodzi mi Pan Piotr Badziąg, który wspomina: „Pamiętam, że w latach 60. jako mały chłopiec chodziłem na tę barkę. Była przycumowana przy niewielkim murowanym budynku, który dziś nie istnieje (stał on w linii prostej od olejarni przez Park Kościuszki); chodziliśmy tam z kolegami. Jeziórko dochodziło wtedy do nasypu kolejowego, biegła tam wąska ścieżka”. fot. z archiwum Muzeum Zamku Górków w Szamotułach Jakiś czas później do zbiorów muzeum trafiają unikatowe wydawnictwa „Spod wędki” ofiarowane przez Pana Wojtka Koputa. I w jednym z nich znajduję informację: „wody z jeziorka eksploatowane są intensywnie przez cukrownię na zasadzie pobierania poprzez pompy wód zimnych i wpuszczania gorącej […] podobny cykl obiegu wody ma miejsce poprzez rurociągi zainstalowane przez olejarnię”. Ten opis uwiarygadnia opowieść Pana Piotra. Wydaje się, że zagadka rozwiązana. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu jak bardzo zmieniło się miasto i jak szybko te zmiany ulatują z ludzkiej pamięci. Dziś nie ma już olejarni, Jeziorko jest mocno zaniedbane, a przecież dla wielu szamotulan jest to miejsce, które chętnie odwiedzano i uznawano za atrakcyjne. W Szamotułach liczni mieszkańcy używają nazwy „Jeziórko” – brzmi to swojsko i od razu jednoznacznie wskazuje przestrzeń, o której mowa. Jeziorko ma obecnie powierzchnię 4,6 ha. Do lat 90. XX wieku przylegało niemalże do torowiska. Po wybudowaniu tzw. łącznika – odcinka, który połączył ulicę Chrobrego z Wojska Polskiego jego powierzchnia zmniejszyła się. Zanim to się stało, Jeziorko było ważnym punktem na mapie miasta. Tu bowiem od drugiej połowy XIX wieku mieściło się kąpielisko miejskie zwane łazienkami. Kąpielisko i łódki Już w 1888 roku czasopismo „Orędownik” donosiło, że od 1 czerwca łazienki zostają otwarte, a opłata za kąpiel wynosi na cały sezon dla dorosłych 4 marki, dla uczniów 1,50 marki, zaś jednorazowa kąpiel kosztowała 15 fenigów – obowiązujące ceny uznawano za dość wygórowane. Dzieci z ochronki prowadzonej przez Siostry Służebniczki na przejażdżce na Jeziorku, lata 30. XX wieku, fot. archiwum prywatne Pani Barbary Lalowej W okresie międzywojennym kąpielisko otwierano najczęściej na przełomie maja i czerwca. Obowiązywał następujący porządek korzystania z łazienek – w godzinach od 8 do 10 dla kobiet, od 13 do 16 dla dziewcząt, od 16 do 18 dla chłopców, od 18 dla mężczyzn. Można było nabyć bilet na cały sezon w cenie około 7 – 8 złotych (uczniom przysługiwał bilet zniżkowy za 4 zł) bądź też kupić jednorazową kartę za około 10 – 20 groszy. W 1926 roku ze względu na zły stan techniczny łazienek trzeba było je zamknąć jeszcze przed końcem sezonu. Rok później Rada Miejska rozważała konieczność przeprowadzenia remontu tuż przed ich otwarciem dla publiczności. Ostatecznie zdecydowano, że skoro budowa nowych kabin i pomostu miałaby trwać osiem tygodni i wymaga wbijania pali w dno jeziorka, prace należy odłożyć do zimy. Jeziorko oferowało też inne atrakcje. Można było tu wypożyczyć łódkę i zażyć przejażdżki. Jedna z nieżyjących już Szamotulanek Pani Basia Lalowa wspominała, że uczęszczając do ochronki (czyli przedszkola) prowadzonej przez siostry zakonne wzięła udział w wycieczce nad Jeziórko, gdzie dzieci z opiekunkami pływały łódką. Było to dla niej niezapomniane przeżycie. Ślizgawka, hokej i Dni Morza Zimą zbiornik zamarzał, a wtedy urządzano ślizgawkę, a nawet zawody gry w hokeja o czym donosiła prasa. Latem bywało Jeziórko na przykład sceną dla obchodów Dni Morza. I tak w 1933 roku, kiedy uroczyście świętowano obecność Polski nad morzem wystawiono tu dwa przedstawienia (wtedy nazywane „żywymi obrazami”) „Zaślubiny z morzem” i „Wanda”, urządzono pokaz fajerwerków, a po jeziorze pływały miniaturowe okręty oświetlone lampionami. Na koniec wysłuchano koncertu z udziałem szamotulskich „Lutni”, „Dzwonu”, Zespołu Muzycznego i Klubu Mandolinistów. W pozostałych latach – puszczano tu wianki, organizowano pokazy, a nawet „rewię łódek i kajaków” oraz wiele konkursów, między innymi na najlepiej przystrojoną łódź. Strzelnica i… bałagan W pobliżu Jeziorka mieściła się „Strzelnica” – lokal gdzie można było posilić się, spędzić czas na powietrzu czy też wziąć udział w licznie organizowanych tu zabawach, spotkaniach, koncertach czy odczytach. W międzywojniu Strzelnicę prowadzili Ludwik Figlarz, Bronisław Ciaciuch i Ludwik Zamlewski. Lokal wielokrotnie reklamował się w Gazecie Szamotulskiej zachwalając specjalność zakładu, którą były kuropatwy. Po wojnie sala wciąż funkcjonowała (przejęła ją cukrownia), ale nie cieszyła się już taką popularnością jak wcześniej. Jeziorko to również możliwość wędkowania – korzystano z niej zarówno przed jak i po wojnie. W czasach powojennych gospodarzem Jeziorka było Koło PZW [Polski Związek Wędkarski] w Szamotułach, które niezwykle aktywnie działało w latach 70. między innymi podejmując próby zarybiania zbiornika. Wpuszczano wtedy do wody karpia, karasia i leszcza. Niestety zarówno wtedy jak i w latach późniejszych wielokrotnie dochodziło do zatruć – w efekcie widok śniętych ryb leżących na brzegu nie był rzadki. Mimo to amatorów moczenia kija w Jeziorku nie brakowało. fot. z archiwum Muzeum Zamku Górków w Szamotułach Przez wiele lat problemem było również zanieczyszczenie wody i niemiły zapach, który temu towarzyszył. Dziś poważnym zagrożeniem są śmieci i postępująca z roku na rok degradacja terenu wokół Jeziorka. O niewykorzystanym potencjale Jeziorka w mieście dyskutuje się co jakiś czas. Szamotulanie dostrzegają potrzebę uporządkowania tego miejsca i przekształcenia go tak, aby można było tu wypoczywać. Niestety wydaje się, że przyjdzie jeszcze na to poczekać. Przez Jeziorko przepływa rzeka Sama, a Szamotuły niekiedy określa się mianem „Grodu nad Samą”. O rzece opowiem jednak innym razem. Ciekawe Ciekawe 4 Świetne Świetne 9 Smutne Smutne 0 Komiczne Komiczne 0 Oburzające Oburzające 0 Dziwne Dziwne 0
Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu (CSFN) Congregatio Sororum Sacrae Familiae de NazarethCongregazione delle Suore della Sacra Famiglia di Nazareth Congregation of the Sisters of the Holy Family of Nazareth Congregación de las Hermanas de la Sagrada Familia de Nazaret Congregação das Irmãs da Sagrada Família de Nazaré Congrégation des Soeurs de la Sainte Famille de NazarethKongregation der Schwestern von der Heiligen Familie von Nazareth Data i miejsce założenia: 1875 rok - Włochy Założycielka: bł. Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza - Franciszka Siedliska Liczby: 1299 sióstr na świecie (w tym: 11 nowicjuszek i 20 postulantek); w Polsce: ok. 790 sióstr * dane z 2013 roku Nazaretanki obecne są w krajach: Polska, Ukraina, Białoruś, Rosja, Kazachstan, Włochy, Francja, Wielka Brytania, USA, Ghana, Izrael, Filipiny, generalny: Włochy (Rzym) Habit aktualny: Brak wspólnoty stroju zakonnego. Czarny habit z białym kołnierzykiem, czarny prosty welon z białą wypustką, na piersi krzyżyk. W okresie letnim możliwy szary habit, czarny welon. W Ghanie, Izraelu i na Filipinach habit i welon w kolorze szarym. W USA większość sióstr: czarny welon z białą wypustką do stroju świeckiego (choć konstytucje sióstr nie określają go jako świecki) na piersi krzyżyk;niektóre siostry nie chodzą w habitach w ogóle. W Australii habit lub strój świecki z welonem; niektóre siostry nie chodzą w habitach w ogóle. Habit historyczny: Duchowość: Duchowość zgromadzenia wypływa z kontemplacji tajemnicy Nazaretu. Powołaniem Nazaretanek jest szerzenie Królestwa Bożej Miłości przez naśladowanie Jezusa, Maryi i Józefa, których życie było skoncentrowane na miłości Boga i miłości wzajemnej. Duchowość ta wyraża się poszukiwaniem Boga w zwykłej codzienności i odczytywanie w świetle wiary tego, co nas spotyka. Charakteryzuje się dążeniem do prostoty i zwyczajności na zewnątrz i głębokiego zjednoczenia z Bogiem w życiu wewnętrznym, tak jak to miało miejsce w Najświętszej Rodzinie. Szczególnym rysem duchowości jest umiłowanie Ojca Świętego i Kościoła oraz modlitwa i ofiara w jego intencji. Do codziennych praktyk religijnych należą: Mszą Święta, Liturgia Godzin, indywidualna adoracja Najświętszego Sakramentu i medytacja, modlitwa do Świętej Rodziny, modlitwa za Ojca Świętego i Różaniec. Wierząc, że tylko w atmosferze miłości człowiek osiąga pełną dojrzałość, siostry oddają się pracy nad moralnym i duchowym odrodzeniem rodzin poprzez różne formy działalności apostolskiej. Działalność: Nazaretanki prowadzą przedszkola, szkoły różnego typu, internaty, świetlice środowiskowe, domy samotnej matki, domy dziecka, domy opieki społecznej dla chorych i niepełnosprawnych, ośrodki dla osób starszych, domy rekolekcyjne, pielgrzymkowe i wypoczynkowe. Ponadto siostry pracują w szpitalach, w różnych instytucjach kościelnych oraz katolickich środkach masowego przekazu. Apostolstwem siostry służą nie tylko swoim podopiecznym, ale obejmują nim także ich rodziny i w ten sposób, pełniąc różnoraką działalność, realizują specyficzny charyzmat duchowego odrodzenia rodzin. Historia: Franciszka Siedliska wychowała się w dobrze urodzonej rodzinie. Ze względu na słaby stan zdrowia w 1860 roku wraz z rodzicami i bratem wyjechała z kraju i odbywała kuracje w uzdrowiskach zagranicznych. Pragnęła głębszego życia wewnętrznego, nosiła się więc z zamiarem poświęcenia się Bogu w zakonie, złożyła też prywatny ślub czystości. Powołanie zakonne Franciszki zostało także potwierdzone przez jej duchowego kierownika, jednak ten zachęcił ją do założenia zupełnie nowej wspólnoty zakonnej. W 1873 roku Franciszka udała się do papieża z prośbą o zgodę i błogosławieństwo dla swoich zamiarów. W 1875 roku w Rzymie powstał pierwszy dom Zgromadzenia Sióstr Św. Rodziny z Nazaretu, a Franciszka przyjęła imię Maria od Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Celem tej wspólnoty założycielka uczyniła oddanie się Kościołowi i Ojcu Świętemu, wynagrodzenie Bogu oraz życie miłości i ofiary realizowane poprzez prowadzenie różnorodnych dzieł apostolskich. W niedługim czasie powstał pierwszy dom w Polsce w Krakowie, wkrótce też otwierano nowe placówki we Francji, Anglii i USA, gdzie siostry pracowały wśród polskich emigrantów. Szczególnie dynamiczny rozwój zgromadzenia miał miejsce w USA. W 1902 roku, w chwili śmierci założycielki było 374 Nazaretanek. Strony www: Polska: Dom generalny: prowincja zachodnio-europejska: USA: Filipiny: Australia: Filmy: w jęz. angielskim:
siostry zakonne nad morzem